Owoce mango chcą tańczyć tango,
awokado wprost przepada za lambadą,
znam maracuję, która rapuje
i banana, który tańczy wciąż kankana...
Tak... zdecydowanie uwielbiam owoce:)
Prezentowana dziś przez mnie gruszka jest spokrewniona z popularną europejską gruszą, jednak kształtem, kolorem oraz smakiem zupełnie odmienne.
Narodziła się w 19. wieku w Belgii lub we Francji.
Występują dwie odmiany tych gruszek:
1)zielona - barwa skórki nawet po dojrzaniu owocu pozostaje taka sama, podczas gdy w odmianach innych grusz, skóra robi się żółta,
2)czerwona – barwa skórki bardzo ciemno czerwona.
Udało mi się zakupić tą drugą.
Anjou nie ma tak charakterystycznej dla gruszek długiej szyjki, swym wyglądem bardziej przypomina małe mango. Skórka owocu jest dość gruba, porowata i bardzo ciemno czerwona. Miąższ dojrzałej gruszki jest kremowo biały, soczysty, maślany i słodki. Bardzo aromatyczny.
Najlepiej smakują świeże, ale nadają się do pieczenia, smażenia oraz gotowania. Gruszki tej odmiany są często wykorzystywane do sporządzania przetworów.
D’Anjou mają mniejszą zawartośc cukrów niż inne odmiany gruszek.
MARAKUJA , pasiflora, granadilla, męczennica, passion fruit
(Passiflora edulis)
Jeden z moich ulubionych owoców.
Wzbudza wiele nieporozumień z powodu ilości posiadanych nazw. Nie jestem eksperem w dziedzinie owoców, ale trochę już wiem. Prawie zawsze kupując egzotyczne owoce w supermarkecie mam problem przy kasie.
Ostatnia rozmowa wyglądała tak:
Pani kasjerka: Co to jest?
Ja: Pasiflora, u Was pewnie marakuja.
P: To znaczy co?
J: Marakuja
Pani grzebie w swoim notesiku.
P: Nie mam takiego… zaraz, zapytam kogoś.
J: W takim razie proszę poszukać granadilli, albo pasiflory.
P: Nieee, grenadilla wygląda inaczej, jest taaaka duża i czerwona, a to to chyba granat.
W tym czasie Pani wykręca numer i prosi o pomoc inną Panią. Za chwile obie stoją nad owocem, główkują i nawzajem przekonują, po czym pytają ile to kosztowało i finalnie marakuja zostaje mi sprzedana jako granat. A co mi tam, może być i granat!
Wracając do przedmiotu mojego dzisiejszego wpisu.
Marakuja pochodzi z Australii. Obecnie jest hodowana również w Afryce Południowej, na Sri Lance, Wybrzeżu Kości Słoniowej oraz w Ameryce Południowej, szczególnie w Brazylii.
Owoc ma owalny lub okrągły kształt i twardą skórę. Trzymając go w dłoni ma się wrażenie, że niczym wydmuszka, jest pusty w środku. . Dobrze dojrzały, ma stary wygląd, ale skóra nadal pozostaje twarda. Kolor marakui zależnie od pochodzenia, może być pomarańczowy do brązowego lub fioletowy. Im więcej brązowych plam, tym owoc jest lepszy. Dopuszczalne są nawet ślady pleśni na skórce.
Po przekrojeniu owoców możemy się trochę zdziwić. Część jadalna to nasiona wraz z osnówką, które wyglądem przypominają gluty. Są jednak bardzo smaczne. Słodkie, lekko kwaskowe, bardzo aromatyczne. Koniecznie trzeba spróbować.
Marakuję można jeść na surowo, łyżeczką po przekrojeniu. Świetnie smakuje w sałatce owocowej, ale można wykorzystać ją również do nadziewania mięs. Nadaje się na przetwory i soki.
Owoc męczennicy jest bogaty w witaminy C i A, jak również potas i żelazo.
Swoją nazwę zawdzięcza wyglądowi, który hiszpańskim misjonarzom przypominał ciernie i gwoździe, narzędzia męki Chrystusa. Passio oznacza cierpienie, a flos to kwiat.
Inna nazwa tj. granadilla w języku hiszpańskim oznacza mały granat. To już teraz wiem, skąd ten granat na moim paragonie.
Bananów część dalsza. Kwiecień to chyba prawdziwy wysyp bananów w polskich sklepach, co rozglądam się za nowymi owocami to widzę nowe banany.
Dziś opiszę banany czerwone. Wyglądem przypominają banany z Madagaskaru które już opisywałam, ale w smaku są zupełnie inne. Właściwie to smakują jak zwykły, żółty banan. Inna jest natomiast konsystencja miąższu. U zwykłego dojrzałego banana miąższ jest raczej zwarty, sprężysty. Chętnie napisałabym, że twardy, jednak to zależy w jakim stadium dojrzałości spożywa się dany banan. Napiszę więc, że jest zwarty. Miąższ czerwonego banana jest puszysty jak mus. Jakby między strzępami owocu były bąbelki powietrza.
Jej, prawdziwy urodzaj na banany zapanował na moim blogu. Dzisiaj przedstawiam mini banany. Nie jest to oczywiście ich nazwa, nadałam im takie imię na swoje potrzeby.
Te bananki kupiłam na bazarku na ul. Polnej. Pełno tam egzotycznych owoców, jednak ceny odstraszają. Ale czego się nie robi dla swojego hobby?!
Wyglądem przypominają zwykłe banany, są jednak dużo mniejsze. Ich długość to około 6cm. Pod cienką skórką, kryje się trochę delikatniejszy, bardzo słodki miąższ. Ich egzotyczna nazwa to bananowe jabłka, sugerująca, że smakiem przypominają jabłka. Ja tego aromatu nie wyczułam.
Dzisiaj przeczytałam, że DNA banana ma więcej wspólnego z DNA ludzkim, niż DNA morskich zwierząt od których pochodzimy. Ciekawe!
Udało mi się zakupić na polskim bazarku zielony banan warzywny. Jakaż to była radość. Tyle o nich czytałam,ach! Mimo, że to teoretycznie warzywo postanowiłam opisać go na swoim blogu, bo przecież banan to banan, owoc i basta!
Banany warzywne nie są rozpowszechnione w Europie. W krajach tropikalnych są podstawą diety, tak samo jak w kuchni polskiej ziemniaki. Można je smażyć, piec lub gotować.
Ja swojego ugotowałam.
Dziwnie je się banan, który nie dość że został ugotowany, po rozgnieceniu wygląda jak ziemniaki to na dodatek smakuje kukurydzą. Mnie nie smakował. Następnym razem spróbuję usmażyć to warzywo – owoc.
Przy zakupie tych warzyw, należy wybierać zielone, twarde sztuki. Mogą posiadać brązowe plamki oraz bruzdy, jednak zczerniałe, miękkie i pokryte pleśnią nie nadają się do jedzenia.
Zamieszczam zdjęcie bananów z Madagaskaru o których wspomniałam przy opisie bananów. Jak już napisałam, były bardzo smaczne, zupełnie inne od tych "naszych". Udało mi się kupić podobne w polskim sklepie. Nie były jednak tak smaczne jak te ze zdjęcia.
Jak większość ludzi błędnie myśli, banany nie rosną na drzewie czy palmie. Bananowiec to krzak, na którego łodygach rosną te pyszne owoce. Dorasta do wysokości 15 metrów i teoretycznie jest rośliną jedno sezonową, bo po zbiorze obumiera. Plantatorzy bananów mają jednak swoje sposoby na reanimację rośliny, tak by żyła nawet przez 20 lat.
Podczas jednego zbioru bananowiec rodzi około 400 owoców.
Według niektórych zapisków, współczesnego banana „odkrył” Aleksander Wielki podczas swojej podróży, taaa… podboju Indii. Uważa się Azję południowo – wschodnią za ojczyznę bananowca, nie wiadomo jednak jak banan dostał się na drugą stronę świata, do Ameryki Środkowej, Wysp Karaibskich oraz do Afryki. Za dzisiejsze królestwo bananowca uważa się Ekwador, wchodzący w skład Republiki Bananowej, gdzie plantacje bananów są często jedynym miejscem pracy.
Owoce banana to jagody o przedłużonym kształcie, mierzące od 5 do 35 cm. Najbardziej popularne odmiany bananów, które można kupić w naszym kraju są koloru żółtego, ale istnieją również odmiany czerwone, brunatne lub zielone.
Żółte banany zna każdy, mimo że ich odmiany różnie smakują, znamy powiedzmy ten aromat. Miałam okazję próbować czerwonych bananów z Madagaskaru. Były słodsze i bardziej papkowate. Całkiem smaczne. Te zielone traktuje się jak warzywa i spożywa dopiero po ugotowaniu, usmażeniu lub upieczeniu.
Zależny od odmiany jest również kształt owoców. Zazwyczaj podłużny i opływowy, ale występuje również pękaty, prawie okrągły, a nawet kanciasty.
Beata Pawlikowska, podróżniczka oraz wielka fanka owoców, opisuje w jednej ze swoich publikacji własne doświadczenia dotyczące bananów. Deklaruje znajomość 63 odmian tych owoców i zdradza 40 bananowych przepisów kulinarnych.
Jednym z przepisów jest przepis na kanapki z masłem orzechowym z bananami, którego pomysłodawcą był Elvis Preasley.
Niezwykłe wśród owoców!!! Banan jest tuczący! Zawiera prawie dwa razy więcej kalorii niż grejpfrut czy pomarańcza. Gdy tamte mają około 60 kcal, banan ma ich aż 140. Poza tym jest bardzo bogaty w składniki odżywcze, witamin oraz cukier.
Owoc kiwi rośnie na drzewiastym pnączu nazwanym Aktinidia, występującym w klimacie umiarkowanym. Istnieje około 60 gatunków tego pnącza, z czego tylko niektóre rodzą jadalne owoce.
Jego historia zaczyna się około 700 lat temu, kiedy to Sąd Wielki w Khanos w Chinach uznaje jego smak za szczyt delikatności. Na początku 20. wieku sprowadzono je do Nowej Zelandii i rozpoczęto masową hodowlę.
Owoc kiwi ma owalny kształt, brązową i mechatą skórkę. Waży od 100 do 200 gram. Jego miąższ, zależnie od gatunku może być zielony, żółty lub żółto-czerwony. Najbardziej popularną odmianą jest owoc Aktinidii smakowitej, który prezentuje na zdjęciach. Jest słodko- kwaskowaty, ma piękny szmaragdowy kolor i dojrzały, aromatycznie pachnie.
Wybierając owoc kiwi, sięgajmy po egzemplarze bez stłuczeń czy otarć. Należy unikać owoców miękkich, najlepsze są te twardawe, ale intensywnie pachnące. Gdy kupimy niedojrzały owoc, w ciągu 3-4 dni, pozostawiony w temperaturze pokojowej dojrzeje do spożycia. Można jeść kiwi na surowo, ale również po ugotowaniu. Świetnie nadaje się do sałatek owocowych i potraw pikantnych np. w połączeniu z ostrymi przyprawami jest pysznym dipem do nachos.
Podobnie jak ananas, kiwi posiada enzymy aktynidinę oraz papainę, przez które oba owoce nie nadaję się do galaretek. Enzymy te, rozkładają białko zawarte w żelatynie, dzięki której galaretki tężeją.
Owoc kiwi może uczulać, dlatego osoby wrażliwe na papainę powinny go unikać, podobnie jak papai.
Każdy zna ten owoc. Wydaje się, że istnieje od zawsze, bo przecież taki popularny. Otóż nie! Truskawka „urodziła” się w Europie w 1712 roku dzięki eksperymentowi skrzyżowania poziomki wirginijskiej z Ameryki Północnej i poziomką chilijską z … Ameryki Południowej.
Szybko podbiła serca Europejczyków i zadomowiła się tu na dobre.
Największym producentem truskawek są Stany Zjednoczone, Chiny, Japonia oraz Polska.
Trudno dziś policzyć wszystkie odmiany truskawek, można je jednak podzielić na:
üowocujące kilka razy w sezonie,
üwczesne,
üśredniowczesne,
üpóźne.
Truskawki świetnie nadają się na przetwory. Można z nich przyrządzić dżemy, powidła, marmolady, kompoty, jogurty . Można je mrozić nie obawiając się, że stracą swój smak.
Jeszcze kilka lat temu, na pierwsze truskawki trzeba było poczekać do połowy kwietnia. Obecnie dostępne są przez cały rok. Truskawki zakupione przeze mnie pod koniec marca wyglądają jak mutanty. Są piękne i pachnące. Wiem jednak, że ich smak pozostawia wiele do życzenia. Na te ulubione, dojrzewające w słońcu, poczekam do czerwca.
Ciekawostka! W XVIII wieku uważano, że truskawki powinni jeść jedynie Panowie.Podobno Paniom przynosiły nieszczęście.
Granatowiec właściwy to drzewo lub ciernisty krzak który rodzi owoce, nazywane granatami. Pochodzi z Bliskiego Wschodu, jest hodowany w Indiach, na wybrzeżu śródziemnomorskim oraz w krajach Kaukazu. To bardzo stara, hodowlana roślina, o której wzmianki można znaleźć już sprzed 3000 lat p.n.e .
Granat swym wyglądem przypomina duże jabłko. Ma około 10 cm średnicy i waży nawet do 500g. Pod jego twardą, lekko zdrewniałą skórą znajdują się jadalne nasiona. W jednym owocu naliczymy ich od 400 do 700 sztuk. Czerwona, pomarańczowa lub żółta osnówka nasionek to najpyszniejsza część granatu. Ma słodki, lekko kwaśny, cierpki smak. Jest bardzo soczysty i orzeźwiający.
Kupując granaty wybierajmy większe i cięższe egzemplarze o intensywnym czerwonym kolorze.
Nasiona granatu świetnie nadają się na sok. Na pewno wszyscy znają syrop z grenadiny, często wykorzystywany do sporządzania drinków. Wykonuje się go właśnie z owoców granatu. Z tego syropu produkowane są galaretki, napoje, a nawet wina.
W starożytności owoc granatu był czczony jako symbol płodności i urodzaju. Kwiat Granatowca właściwego to symbol miłości. W Grecji do dzisiaj życzy się nowożeńcom dobrobytu i płodności rozgniatając przy tym owoc.
Według mnie owoc granatu powinien symbolizować bogactwo, bo jego nasiona przypominają mi drogocenne klejnoty.
Pochodzenie wszystkich melonów, nie jest znane do dziś. Prawdopodobnie pochodzą one z Afryki lub Azji. Znane były już wśród starożytnych Greków i Rzymian. W dzisiejszych czasach uprawiane są na całym globie. Smaczne i popularne szczególnie w lato.
Melon to gatunek ogórka, czyli roślina dyniowata. Rośnie na gruncie, wijąc swoje łodygi.Po 3-4 miesiącach od zasadzenia rodzi owoce, zależnie od gatunku różniące się przed wszystkim kolorem, wielkością oraz smakiem.
Pod zwykle grubą skórą kryje się soczysty, słodki miąższ, składający się w 90% z wody. Reszta to głównie cukry i witamina C.
W Polsce najpopularniejszym melonem jest pyszny arbuz. Sezon na ten owoc mamy wciąż przed sobą, jednak ja już wczoraj widziałam egzemplarze do kupienia. Wątpię, by były tak smaczne jak te w wakacje, ale nie mogłam się opanować i kupiłam „chociaż” tentj. melon Galię. Polecam szczególnie w chłodne i pochmurne dni jak dzisiaj. Gdy przymknie się oczy jedząc Galię, od razu robi się jakoś ładniej :)
Owoc Nashi pochodzi ze wschodniej Azji, a hodowany jest w Nowej Zelandii, Australii, Chile i Tajwanie.
Ten azjatycki owoc kształtem przypomina jabłko, a strukturą i kolorem skórki – gruszkę. Nic więc dziwnego, że opisywany jest jako jabłko- gruszka.
Dojrzały owoc jest bardzo chrupiący i soczysty. Słodki, ale orzeźwiający w smaku. Polecany szczególnie po schłodzeniu.
Jak na każdą gruszkę przystało, w miąższu nashi wyczujemy zdrewniałe grudki.
Przy zakupie nashi, należy wybierać twarde, posiadające słodki aromat egzemplarze. Te pomarszczone i miękkie nie będą smaczne.
Mogłoby się wydawać, że gruszko-jabłko Nashi to dzieło azjatyckich genetyków. Prawda jednak jest inna, bo gruszka piaskowa to najstarszy uprawiany gatunek tego owocu.
Kolejny Owoc Bogów pochodzący z Azji, dokładnie z Indonezji, hodowany w wielu miejscach na ziemi, szczególnie popularny na Filipinach.
Mangostan, prócz podobnej nazwy nie ma nic wspólnego z mango.
Na wiecznie zielonym, wysokim na 25 metrów drzewie rosną małe, brązowo-fioletowe, twarde piłeczki. To owoc Mangostanu. Pod grubą, zdrewniałą skorupą, kryją się cztery nasiona, część jadalna, która jest wyjątkowo smaczna. Przypomina miks brzoskwini, ananasa i pomarańczy.
Prócz wyjątkowego smaku, mangostan jest bardzo zdrowy. Dzięki wysokiej zawartości przeciwutleniaczy pomaga w walce ze zmęczeniem, depresją, zbędnymi kilogramami, czasem :) oraz wieloma innymi schorzeniami i przypadłościami.
Niestety mangostan jest bardzo nietrwały. Bardzo długo nie był dostepny w Europie i Ameryce Północnej, gdyż wystepował problem z jego transportem. Mimo swojego „twardego” wyglądu jest owocem ultratropikalnym i nie toleruje temperatury poniżej 4,4 ºC i powyżej 37,7 ºC. Prawdopodobnie dlatego w polskich sklepach trzeba bardzo uważać przy jego zakupie i wybierać okazy najcięższe i posiadające zielone listki.
Melon Pepino pochodzi z Peru. Hodowany jest w Ameryce Środkowej oraz Nowej Zelandii. Wyglądem przypomina pomidor malinowy. Dojrzały owoc jest koloru jasno żółtego z purpurowymi pasami. Pod cienką jak u pomidora skórką, znajduje się miękki miąższ oraz pestki, które wyglądają jak … mózg!
Pepino charakteryzuje się bardzo wyrazistym melonowym zapachem. W smaku też przypomina melon miodowy, jest jednak mniej słodki, a bardziej soczysty. Smaczny.
Można go jeść na surowo, dodawać do sałatek i deserów owocowych. Najwygodniej, spożywa się go krojąc owoc w plastry.
Minusem pepino jest jego krótki okres przechowywania, dlatego kupując go trzeba uważać i wybierać egzemplarze twarde.
Opuncja to roślina należąca do rodziny kaktusowatych. Pochodzi z Meksyku. Na całym świecie występuje około 250 gatunków tej rośliny, od małych krzaków po wysokie kaktusowate drzewa.
Niektóre z gatunków opuncji rodzą mięsiste jadalne owoce. Pojęcia nie mam, który z tych gatunków widziałam, ale pozwolę sobie go opisać.
Jedna z firm produkujących zieloną herbatę, posiada w swoim asortymencie herbatę o smaku opuncji. Pyszna! Odkryłam ją jakiś czas temu i od tamtej pory pije ją codziennie. Ma delikatny słodki aromat i pięknie pachnie.
Jakież było moje szczęście, gdy podczas wspomnianych już wakacji na Czarnym Lądzie zobaczyłam rosnący krzak tej rośliny. Jak w amoku rzuciłam się na piękne, bordowe owoce. Zerwałam i kilka z nich wrzuciłam do kieszeni w spodniach. To niestety był wielki błąd! Jak każdy kaktus opuncja posiada kolce. Na pędach, liściach czy łodygach, jak kolwiek ta część się u kaktusów nazywa, wyrastają długie na 5 cm kolce. I właśnie na te zwracałam swoja uwagę, zupełnie nie myśląc o tym, że na małych, ślicznych owockach są miliony maleńkich, ledwie widocznych, bardzo giętkich drzazg!!! Wiele z nich poraniło mi palce, inne zagnieździły się w materiale spodni, kolejne powchodziły w skórę ud. Po kilku godzinach jakoś dałam sobie znimi radę. Z czyjąś pomocą udało mi się wyciągnąć kolce z palców i ud, ale nie miałam pomysłu jak wyciągnąć je ze spodni, które na dodatek były w tym samym kolorze co drzazgi. Zdesperowana opaliłam spodnie ogniem i jakoś udało mi się uczestniczyć w dalszej części wycieczki. Po raz kolejny wygrałam pierwsze miejsce w Konkursie Wakacyjnych Gap!
Wracając do owoców opuncji. W zależności od odmiany występują bordowe, czerwone lub żółte. Miąższ owoców jest tego samego koloru co skórka. Sok odmiany bordowej, z którą miałam przyjemność, ma bardzo intensywny kolor, który barwi mocz, podobnie jak buraki.
Owoc jest słodki, bardzo soczysty. Można go przekroić i zjeść za pomocą łyżeczki.