Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tajlandia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tajlandia. Pokaż wszystkie posty

3 marca 2010

Tamaryndowiec


TAMARYNDOWIEC, owoc tamaryndowca, tamaryndowiec indyjski, tamarynd indyjski, powidlnik, indyjskie daktyle

(Tamarindus indica)


Tamaryndowiec indyjski to gatunek drzewa pochodzącego, jak nazwa może niektórych naprowadzić, z Azji. Należy do rodziny bobowatych podobnie jak znana wszystkich fasola. W odróżnieniu do swojego kuzyna, Tamaryndowiec naprawdę mógłby zagrać główną rolę roślinną w bajce o Jasiu i czarodziejskiej fasoli, bo jako fasolkowaty jest ogromny, dorasta nawet do 25 metrów.

Bardzo często sadzony jest wzdłuż ulic np. na obrzeżach Bangkoku, ponieważ rozłożysta korona daje dużo cienia.

Jednak Tamarydnowiec to nie drzewo ozdobne, tylko owocowe i dla owoców jest uprawiane głównie w Azji, Ameryce Środkowej, Florydzie i Jamajce.


Owocem tej dużej rośliny są również pokaźnych rozmiarów strąki. Mają do 20 cm długości i około 3 cm szerokości. Pod brązową, delikatnie mechatą skórką znajduje się zielono - różowy miąższ w śródku którego znajdziemy czarne nasiona.

Częścią jadalną tego owocu są nasiona oraz ciastowaty miąższ.



Nie mogę wiele napisać o smaku tej rośliny, ponieważ zupełnie nie miałam pojęcia o jej istnieniu, aż do pewnego upalnego, październikowego przedpołudnia, kiedy to gdzieś w okolicy Kanchanaburi w Tajlandii rozkoszowałam się z Mężem przejażdżką na grzbiecie słonia, a jego właściciel chcąc być zapewne miły poczęstował mnie ów czymś…

Nie mówił po angielsku, tymbardziej polsku, więc nie dowiedziałam się jak to się je i czy jest dojrzałe. Pogryzłam, wyplułam i tyle smakowałam. Jedyne co mi przychodzi do głowy na wspomnienie tamtego smaku to… OCHYDA!

Próbowałam potem wcisnąć to tatałajstwo słoniom, ale i one zeżreć nie chciały.



Gdy już wróciliśmy do domu, okazało się że Tamaryndowiec to smaczna roślinka, trzeba tylko wiedzieć co i jak. A mój na dodatek był zapewne niedojrzały.


Papkowaty miąższ jest słodko kwaśny i można go spożywać na surowo. Robi się z niego również, bardzo popularny orzeźwiający napój.

Czarne nasiona mają delikatnie pikantny smak i jadane sa jak orzechy.

Pulpa otrzymywana z miąższu owoców wykorzystywana jest do domowego barwienia odzieży oraz do wybielania liści palowych z których wytwarza się różne przedmioty.

Tamaryndowiec jest używany również w medycynie. Najsławniejszym lekiem z tej rośliny są tzw. powidełka tamaryndowe o działaniu przeczyszczającym. Są tak bezpieczne, że można je podawać również małym dzieciom.



18 lutego 2010

Gujawa




GUJAWA, guajawa, gruszla, psydia pospolita, gwajawa

(Psidium guajava)


Gujawa ma bardzo interesującą i zawiłą historię pochodzenia. Podobno jest z Ameryki Południowej i Środkowej, a konkwistadorzy hiszpańscy, którzy okryli ją w Peru i Kolumbii, przewieźli do Europy na wybrzeże Morza Śródziemnego oraz na Wyspy Kanaryjskie, następnie przyczynili się do rozpowszechnienia jej w Afryce i na Dalekim Wschodzie.

Dzisiaj plantacje tej rośliny znajdują się głównie w Ameryce Południowej, Indiach, Hawajach, Kubie, w Afryce oraz południowych stanach USA. W niektórych krajach, zdziczała roślina jest prawdziwym utrapieniem dla rolników, a na Fidżi wydano specjalne zarządzenie tępienia jej. Małego wiecznie zielonego drzewka, które rodzi pyszne owoce!


Pyszne, również zielone owoce gujawy mają średnicę do 7 cm i kulisty, podobny do jabłka kształt. Pod zwykle gładką, pokrytą woskiem, dość grubą skórką kryje się twardy, chrupiący i bardzo soczysty miąższ. Jego kolor zależy od odmiany, może być zielony, biały, żółty, a nawet różowy.

W nowoczesnych odmianach w miąższu wyczujemy duże ilości malutkich nasion, podobnych do zdrewniałych komórek w gruszkach. W odmianach starych, nasiona są duże i bardzo liczne, co utrudnia ich spożywanie i w efekcie są odrzucane.


Smak gujawy jest bardzo dobry i zupełnie nie podobny do niczego pospolitego. Owoc ten jest słodki, lekko kwaśny, chrupiący i bardzo pożywny.


W krajach tropikalnych najczęściej spożywa się go na surowo. Można dodać go do sałatek owocowych, a nawet wycisnąć z nich sok. Przerabia się je na kompoty, marmolady oraz jako ozdoba do deserów i innych dań.


W Tajlandii, podobnie jak inne owoce, gujawa sprzedawana jest na ulicznych straganach, już przygotowana do spożycia. Przygotowana, to znaczy obrana i pokrojona. Dostaniemy do niej plastikowy woreczek i długą wykałaczkę. Zaproponują nam również przyprawy, bo gujawę można spożywać na słodko, pikantnie oraz w wersji „raw”.


Ps. Wszystkie wrażliwe osoby przepraszam za mój portret!:D

10 lutego 2010

Longan



LONGAN, lungan, smocze oko, kocie oko

(Dimocarpus longan)


Longan to gatunek drzewa tropikalnego dorastającego do 10m wysokości, na którym w kiściach rosną owoce nazywane również longanami, a będące bliskimi krewniakami owoców liczi.

Roślina ta pochodzi z południowo – wschodniej Azji. Podobno jej ojczyzną są Chiny, gdzie jest najczęściej uprawiana. Bez większych problemów można je kupić w Tajlandii, Indiach, Malezji i Indonezji. W Europie dostępne są jedynie zapuszkowane:)


Owoc longana wielkością i kształtem podobny jest do liczi. Okrągły o średnicy około 4 cm. Pod cieniutką, suchą, gładką, żółto - brązową skorupką kryje się biały przeźroczysty, jadalny miąższ spod którego widać ciemne okrągłe nasiono. Wygląd ten, nieco przypomina oko, stąd potoczna nazwa longana – Smocze oko w Chinach, a Kocie oko w Malezji.


Smak longana przypomina liczi lub rambutan. Jest bardzo słodki, galaretowaty. Można go spożywać na surowo, jako dodatek do sałatek owocowych i innych deserów. W kuchni azjatyckiej dodawany jest również do zup.


ps. Dziękuje Nadji za zdjęcia :)



8 lutego 2010

No durian


Dzisiaj zamieszczam tylko zdjęcie tabliczki zakazującej wnoszenia durianów do komunikacji miejskiej i wszelkich miejsc publicznych.

Zdjęcie, za które bardzo dziękuje, wykonała moja towarzyszka podróży Nadja http://nadjakseruje.blox.pl/html


25 stycznia 2010

Cherymoja



CHERYMOJA, flaszowiec peruwiański, jabłko budyniowe, czerymoja

(Annona)


Cherymoja to drzewo pochodzące z okolic górskich i z płaskowyżu Peru i Ekwadoru. Mimo, że szerokość geograficzna tych dwóch państw to okolice równika, roślina ta nie znosi gorącego powietrza, ponieważ preferuje stanowiska około 800 m.n.p.m .

Obecnie Cherymoja uprawiana jest w Kalifornii, na Kubie, w Meksyku, Izraelu, Hiszpanii, Afryce, Azji i Australii.


Owoce Cherymoi są okrągłe, jabłkowate o matowej zielonej, bardzo grubej skórze przypominającej mi dachówki lub skórę węża. W środku znajduje się biały, jadalny miąższ i około 20 czarnych nasion. W smaku nie przypomina zupełnie nic znajomego. W książkach oczywiście przeczytamy, że jest to połączenie nektarynki i ananasów, ale mnie bardziej przypominał gruszkę, choć i to nie do końca.

Na pewno owoc ten jest słodko – kwaśny.


Cherymoje najczęściej jada się na surowo. Odmiany bardziej kwaśne wykorzystywane są do produkcji dżemów, soków oraz alkoholu.



Ciekawostką jest, że nasiona Cherymoi są śmiertelnie trujące dla człowieka. Cieszę się, że przeczytałam o tym choćby teraz, bo mam w zwyczaju próbować różnych rzeczy i następne spotkanie z tym owocem mogłoby być dla mnie ostatnim!



18 stycznia 2010

Rose Apple



ROSE APPLE, jabłko różane, jambos, czapetka wodnista, jabłko wodne, jabłko woskowe, śliwka malabar

(Eugenia jambos)


Jabłko różane należy do rodziny Mirtowatych podobnie jak Guawa. Owoc ten pochodzi z Indonezji, gdzie uprawiany jest głównie w przydomowych ogrodach. Można kupić go również na bazarach w Indiach, Tajlandii, na Sri Lance, Sumatrze, Jawie oraz Bali.


Owoce jabłka różanego rosną na drzewach o smukłej koronie i wysokości do 10 metrów. Liście tych drzew są bardzo długie, cienkie i wiecznie zielone.

Owoce mają podłużny, „jabłkowaty” kształt, zieloną, różową, białą lub krwistoczerwoną, bardzo cienką skórkę, która pokryta jest woskiem. Jadalna część owocu to miąższ, kruchy, zwykle biały lub różowy o gąbczastej strukturze, bogatej w wodę. Wewnątrz niego znajdują się nasiona.


Muszę przyznać, że jest to jeden z najdziwniejszych owoców jakie miałam okazję próbować. Chrupiący, soczysty, nie posiada wyraźnego smaku. Jest może trochę słodki. Pięknie za to pachnie (nie trudno się domyślić po jego nazwie) różami. Jedząc go ma się wrażenie smaku róż w ustach. Nigdy nie próbowałam tych kwiatów, można jednak powiedzieć, że rose apple smakuje jak one.


Jabłko różane może być spożywane na surowo, łącznie z woskową skórką. Będzie pyszne w sałatce owocowej.

W kuchni indonezyjskiej dodawane jest do różnych potraw, na przykład do słynnego gęstego sosu – pasty „rujak” używanego do różnorodnych dań gotowanych lub duszonych.



27 listopada 2009

Rambutan



RAMBUTAN, śliwka chińska, jagodzian

(Nephelium lappaceum)


Rambutan to owoc drzewa o tej samej nazwie pochodzącego z Azji, dokładniej z Malezji i Indonezji. Uprawiany jest na szeroką skalę w Tajlandii, Chinach, Indiach oraz na Filipinach.


Nie ma okazałych rozmiarów, ale jego wygląd zasługuje na pochwałę. Nie próbowałam dziwniejszego z wyglądu owocu. Może tylko Dragon Fruit stanowi dla niego jakąś konkurencję.


Rambutan jest okrągły, ma około 3 cm średnicy, a jego czerwona, purpurowa lub pomarańczowa skórka pokryta jest długimi, zakończonymi zielonym lub żółtym kolorem włosami. Gdy mu się przyglądałam kojarzył mi się z jakimś wielkim, niebezpiecznym wirusem widzianym pod mikroskopem.

Pod tą śmieszną skórką kryje się pestka z jadalną osnówką. Smak osnówki zależy od odmiany jaką jemy. Kwaśne przeznaczone są do gotowania, te słodkie zjada się na surowo. Próbowałam tylko tych drugich, które w smaku przypominają swoich kuzynów Liczi, są tylko odrobinę mniej słodkie.


Od pewnego czasu można kupić świeże Rambutany w polskich sklepach. Zachęcam do rozejrzenia się za nimi w okresie od grudnia do marca. Przy wyborze należy kierować się ich wyglądem ponieważ to bardzo nietrwały owoc. Zielone lub brązowe plamy na skórce powinny być oznaką, że owoc jest niedojrzały albo już przejrzały. Najlepszy do spożycia będzie zawsze w jednolitym kolorze.

Bez większego trudu można znaleźć również rambutany w syropie, które świetnie nadają się do owocowych sałatek.


Jeśli ktoś ma problemy z niedoborem witaminy B12, lub po prostu chciałby dzięki niej przytyrać :) trochę na siłowni, zamiast bardzo bolesnych zastrzyków polecam rambutany, które są bardzo bogate w ten związek.



26 listopada 2009

Salak


SALAK, oszpilna jadalna, ospilen jadalny, zalakka jadalna

(Salacca edulis)


Pochodzi z Indonezji i Malezji ale można go kupić również w innych ciepłych miejscach.

Owoc Salaku (?) rośnie w kiści na niezbyt wysokiej palmie o tej samej nazwie, mającej za to bardzo długie, sięgające nawet 10 metrów liście.


Wyglądem nie przypomina żadnego innego owocu, przypomina trochę szyszkę. Ma wydłużony, szpiczasty kształt, a jego skórka jest koloru brązowego i ma łudząco podobną fakturę do skóry węża. Owa skórka wygląda na twardą, jest jednak delikatna i krucha, bardzo łatwo można ja usunąć, by dostać się do wnętrza salaku.


Jadalny miąższ jest koloru kremowego, żółtego, a nawet brązowego. Nie wygląda apetycznie, ale warto spróbować, bo jest bardzo smaczny, słodki, trochę kwaskowy i bardzo orzeźwiający.


Polecam:)

24 listopada 2009

Jack Fruit






JACK FRUIT – owoc drzewa bochenkowego, chlebowiec różnolistny, Jack

(Artocarpus heterophyllus lub Artocarpus integrifolia)


Drzewo na którym rośnie ten owoc to Drzewo Bochenkowe i zaliczane jest do rodziny roślin morowatych (tak jak np. figa). Jest wiecznozielone, a dorasta do 25 m wysokości.


Pierwsze zapiski o tej roślinie pochodzą z Indii z VI w.p.n.e, można więc uznać je za jego ojczyznę. W XVI wieku Portugalczycy przywieźli je do Brazylii i na Karaiby. Dzisiaj uprawiane jest głównie w Indiach, Malezji, Tajlandii, Indonezji, w Afryce Wschodniej i na Antylach.

Jack Fruit to największy z owoców. Jest absolutnym rekordzistą i gigantem, bo dorasta do 100 cm długości, 25 cm szerokości i … 40 kg!

Ciekawostką jest, że Jack Fruit nie rośnie na gałązkach jak wszystkie inne owoce, tylko wyrasta z pnia Drzewa Bochenkowego. Owoce są tak duże, że drobne gałązki nie wytrzymałyby takiego obciążenia. Takie zjawisko nazywane jest kauliflorią.

Owoc ma owalny kształt, grubą ciemno zieloną skórę, pokrytą kolcami i bruzdami. Pod tym okryciem kryją się nasiona otulone w osłonkę. Jest ich zwykle od 100 do 500.

Częścią jadalną owocu chlebowca jest żółta osłonka na nasiona.


Moje spotkanie z Jack Fruitem było zupełnie przypadkowe. Po jednej porcji Duriana miałam ochotę na następną i kupiłam ją na ulicznym straganie. Gdyby sprzedawca mówił po angielsku na pewno wyprowadziłby mnie z błędu i powiedział, że owoc jaki sprzedaje to właśnie Jack Fruit. Wielkie dzięki, że tak się nie stało! Oba owoce są do siebie łudząco podobne.


Owoc chlebowca jest jednym z najpyszniejszych jakie jadłam. Nie potrafię opisać, lub porównać jego konsystencji czy smaku do czegokolwiek innego. Jest jakby gumowy, jednak bardzo chrupiący. Słodki, trochę soczysty. Naprawdę pyszny!

Niektórym może przeszkadzać delikatny, trochę nieprzyjemny zapach, ale czego się nie robi dla cudownych doznań smakowych?!


Jack Fruit można spożywać na surowo (!), wykorzystywany jest również do produkcji dżemów oraz owocowych chipsów.

Wspomniane przeze mnie nasiona również są jadalne. Należy je jednak upiec jak jadalne kasztany. Powszechnie używane są w kuchni indyjskiej.



Mniam!


ps. wpis na specjalne zamówienie :))



17 listopada 2009

Durian






DURIAN, król owoców, zybuczkowiec właściwy

(Durio)


Durian pochodzi z Indonezji, ale jest uprawiany w całej południowo - wschodniej Azji. Nie kupimy go nigdzie indziej. Próby uprawy tej rośliny w innych klimatach wciąż są w fazie testów.

Ogromne, dochodzące do 4-5 kg, okrągłe owoce rosną na wysokich na 40 metrów drzewach. Ich skórka jest ciemno zielona, pokryta kolcami. Bardzo gruba. Pod jej warstwą kryje się kremowy, miękki miąższ.

Durian jest nazywany królem wszystkich owoców, jest również najbardziej kontrowersyjny. Wszystko za sprawą specyficznego zapachu jaki wytwarza jego skórka.


Przed moja konfrontacją z tym owocem, naczytałam się na jego temat w internecie i książkach. Wszystkie źródła jednogłośnie opisywały odór jaki ten owoc wytwarza, porównując go do zapachu rozkładającego się mięsa, padliny, zgniłych jaj i samych obrzydliwości. Jego smak zaś, jako słodki waniliowy budyń, w którym można wyczuć smak serka śmietankowego, migdałów i delikatnych orzechów.

Mam jednak wrażenie, że wszyscy Ci, którzy pisali te artykuły korzystali z tego samego „bryka”.


Durian brzydko pachnie, to fakt. Bardziej jednak ten zapach przypomina cebulę i czosnek, niż rozkładające się mięso. Jego miąższ, rzeczywiście jest konsystencji budyniu, rozpływa się w ustach, gdy jest dojrzały. W smaku jednak, przynajmniej dla mnie i moich 4 towarzyszy, przypomina cebulę, a dokładniej słodki cebulowy syrop, który Babcie robiły nam na chore gardło.

Ciekawe w tym wszystkim jest to, że smak cebuli, niby tak mi znany, w wersji owocowej jest całkiem smaczny. Naprawdę durian mi smakował! W przeciwieństwie do wspomnianych osób.


Prócz spożywania Duriana na surowo, można również wykorzystać go w kuchni do przyrządzenia pysznych deserów w połączeniu z mleczkiem kokosowym (wypróbowałam!), lodów, dżemów, pasty oraz koktajli.


Owoc ten, zaraz przy kokosie, jest również najbardziej niebezpiecznym owocem. Dojrzały, spadający z drzewa egzemplarz może zabić i dzieje się to, podobno, bardzo często.

Niebezpieczny jest też pod innym względem. Podobno w krajach, gdzie rośnie, zanotowano wysoki procent rozwodów wśród małżonków mających odmienne upodobania, jeśli chodzi o Duriana.


Ze względu na swój intensywny zapach, Duran ma zakaz wstępu do środków komunikacji oraz innych publicznych miejsc.