Owoce mango chcą tańczyć tango,
awokado wprost przepada za lambadą,
znam maracuję, która rapuje
i banana, który tańczy wciąż kankana...
Tak... zdecydowanie uwielbiam owoce:)
Przepis na ten deser znalazłam w lipcowym wydaniu którejś z kolorowych gazet. Zaintrygowało mnie zdjęcie, jadowicie zielonej cieczy, przygotowanej z pozoru nie pasujących do siebie owoców. Słodki, kremowy banan i kwaśna limonka?
Jeśli ktoś z Was miałby ochotę spróbować, zamieszczam przepis. Dodam, że koktajl jest bardzo orzeźwiający, upały mają jeszcze wrócić, więc może warto zaopatrzyć się w składniki :)
Banan w potrzasku (delikatnie przeze mnie zmodyfikowany)
Składniki na dwie spore porcje:
2 banany,
2 dojrzałe owoce kiwi,
sok z jednej cytryny,
sok z jednej limonki,
2 łyżeczki cukru pudru,
lód, mięta
Wszystkie składniki wrzucić do blendera, porządnie zmiksować, dodać mięty do dekoracji i lód. Smacznego:)
Poziomki to gatunek roślin z rodziny różowatych, podobnie jak (nie trudno się domyślić) truskawki, jeżyny, ale również jabłka i gruszki.
Poziomki są uprawiane na całym świecie, jest ich około 50 gatunków. Dzikie występują w Europie, Azji oraz Ameryce Północnej. Te malutkie owoce najchętniej rosną na nasłonecznionych brzegach lasów, polanach oraz przydrożach.
Poziomki uważane są głównie za rośliny leśne, nie uprawiane w Polsce na szeroką skalę. Ich krzaczki są bardzo niskie, osiągają około 10-20 cm. Łodyżki są bardzo cienki, listki małe. Cała roślina wydaje się miniaturką, bo owoce są również maleńkie, mają 1-2 cm. Wyglądem przypominają truskawki, chociaż tak naprawdę powinno się mówić odwrotnie, gdyż to właśnie dzięki poziomkom mamy dziś te drugie. O tym jak powstały truskawki można przeczytać we wpisie o tych owocach.
Wracając do owoców poziomki, trudno opisać ich smak, aromat i zapach. Jest tak charakterystyczny, że nie można pomylić go z niczym innym. Słodki, kwaskowaty… pyyszny! Już zawsze kojarzyć będzie mi się z dzieciństwem.
Ciekawostka! Aby owoce poziomki były smaczniejsze, należy je zebrać przed godziną 10:00, ponieważ mają wtedy w sobie najwięcej substancji aromatycznych.
Ponad to, w ich składzie jest bardzo duża ilość witaminy C, A, B1, B2, B6, E, H, PP, wapń, fosfor, żelazo.
Z liści odmian leśnych, dziko rosnących sporządza się napar, który działa lekko moczopędnie, wzmacniająco. Stosowany jest również przy problemach z naczyniami krwionośnymi, nadciśnieniu, zaburzeniach wątroby oraz zaparciach.
Na owocowym targu, mimo bogatej oferty trudno znaleźć coś nowego dla mnie. Mój Mąż wpadł na świetny pomysł i zupełnie bez okazji (!) podarował mi najsłodszy upominek z możliwych, a o owocowym temacie.
Przedstawiam Wam dzieła rąk Mistrzyń cukiernictwa mufinkowego So Sweet Project przygotowane specjalnie dla Owocówki. Wśród truskawki, winogron i arbuza zabłąkał się Kermit, mój ulubieniec. Nie mam serca go zjeść.
Proszę o wyrozumiałość przy czytaniu tego co dzisiaj napiszę. Opis zielonych śliwek z Turcji, które przywiozła mi przyjaciółka jest zlepkiem zasłyszanych i znalezionych w internecie informacji. Ich potwierdzenia nie mogłam znaleźć w żadnym znanym mi wiarygodnym źródle, będzie więc eksperyment!
Jak już wspomniałam, śliwki dotarły do mnie drogą daleką, nielegalną (Marti, Ty przemytniku!!!) i wcale nie szybką przez znany wszystkim wulkan Eyjafjoell, ze słonecznej Turcji. Przemytnik namierzył je na miejskim bazarze, zakupił sugerując się ogólnym zainteresowaniem tymi owocami. Próbował wypytywać co i jak, z czym się je, ale na próżno. Dowiedział się tylko tyle, że zielone śliwki nazywane są Erikami.
Śliweczki są małe, jadowicie zielone i bardzo twarde, chrupkie. Wrodzony instynkt zachowawczy mówił mi żeby nie zatapiać w nich zębów, bo w ustach wybuchnie mi kwaśny i cierpki smak, tak bardzo przeze mnie nie lubiany. Nic takiego się nie stało. Oczywiście, śliwki są kwaśne, ale tylko przez kilka pierwszych sekund, potem nabierają dziwnego smaku i bez problemu można wyczuć aromat wiśni.
Podobno w Turcji Eriki to prawdziwy przysmak. Od połowy kwietnia do połowy maja ludzie na ulicy rozkoszują się ich orzeźwiającym smakiem. Podobno najlepiej smakują schłodzone oraz posolone. Próbowałam je z solą i muszę przyznać, że smak był jeszcze bardziej intrygujący, ponieważ sól uwolniła słodycz owoców.
Z tego co wyczytałam, taki stan śliwek wynika po prostu z faktu iż są niedojrzałe. Podobno Turcy bardzo lubią niedojrzałe owoce i rozkoszują się ich smakiem na co dzień. Niedojrzałe śliwki, morele, jabłka to u nich normalność.
Batat to roślina z gatunku bylin. Nazywana jest ziemniakiem, choć wcale nim nie jest. Ze względu na swój słodki smak oraz egzotyczny rodowód postanowiłam zamieścić ten owoc, mimo, że wykorzystywany jest raczej jako warzywo.
Batat pochodzi z Ameryki Południowej i Środkowej. Jest bardzo popularną rośliną w strefie tropikalnej, gdzie są najlepsze warunki do jej hodowli. Dzisiaj uprawia się je we wszystkich cieplejszych strefach klimatycznych, najlepiej tam, gdzie jest wilgotno. Największym światowym producentem Batatów są obecnie Chiny/ 100 mln ton rocznie.
Bataty to rośliny wieloletnie, które przypominają wyglądem nasze ziemniaki, mimo, że nie są w ogóle spokrewnione. Bulwy są duże, (nawet do 3 kg) ich kształt jest zależny od gatunku. Możemy więc spotkać podłużne, okrągłe, wrzecionowate, czy walcowate, zawsze jednak ostro zakończone. Skórka Batatów również zależy od gatunku, może być purpurowa, brązowa, żółta, pomarańczowa, lub biała. Miąższ jest podobny do miąższu ziemniaków, twardy, lekko mączny, o czerwonym, brązowym, pomarańczowym, żółtym lub białym kolorze.
Można natknąć się na Bataty słodkie i gorzkie. Te drugie są trujące, dopóki się ich nie pozbawi toksyn, przez obranie i wystawienie na słońce.
Przed spożyciem Bataty należy ugotować, usmażyć lub upiec. Ciekawostka, że aby miały najbardziej słodki smak, z którego słyną, powinno się je gotować w temperaturzeod 60 do 80 º C. Ja tak zrobiłam i naprawdę były bardzo słodkie. Po ugotowaniu, z wyglądu i w smaku przypominały mi marchewkę.
Podejrzewam, że przepisów na Bataty jest tyle ile na zwykłe ziemniaki. Podobno, bardzo smaczne są frytki z tej rośliny. Na pewno następnym razem się skuszę.
W krajach Ameryki Południowej i Środkowej Bataty są głównym składnikiem pokarmowym, będącym podstawą prawie każdego posiłku. Wyrabia się z nich mąkę, płatki, skrobię oraz alkohol. Brzmi znajomo, prawda?
Niestety, nie wiem czym kierować się przy wyborze tych warzywo – owoców. Na pewno należy sięgac po twarde i gładkie egzemplarze.
Najłatwiej dostać je w sklepie w okresie od wczesnej wiosny do początku jesieni, są wtedy sprowadzane do nas z Brazylii i Izraela. Ja swoje kupiłam w sklepie Bomi, płacącokoło 13 zł/ kg.
Tamaryndowiec indyjski to gatunek drzewa pochodzącego, jak nazwa może niektórych naprowadzić, z Azji. Należy do rodziny bobowatych podobnie jak znana wszystkich fasola. W odróżnieniu do swojego kuzyna, Tamaryndowiec naprawdę mógłby zagrać główną rolę roślinną w bajce o Jasiu i czarodziejskiej fasoli, bo jako fasolkowaty jest ogromny, dorasta nawet do 25 metrów.
Bardzo często sadzony jest wzdłuż ulic np. na obrzeżach Bangkoku, ponieważ rozłożysta korona daje dużo cienia.
Jednak Tamarydnowiec to nie drzewo ozdobne, tylko owocowe i dla owoców jest uprawiane głównie w Azji, Ameryce Środkowej, Florydzie i Jamajce.
Owocem tej dużej rośliny są również pokaźnych rozmiarów strąki. Mają do 20 cm długości i około 3 cm szerokości. Pod brązową, delikatnie mechatą skórką znajduje się zielono - różowy miąższ w śródku którego znajdziemy czarne nasiona.
Częścią jadalną tego owocu są nasiona oraz ciastowaty miąższ.
Nie mogę wiele napisać o smaku tej rośliny, ponieważ zupełnie nie miałam pojęcia o jej istnieniu, aż do pewnego upalnego, październikowego przedpołudnia, kiedy to gdzieś w okolicy Kanchanaburi w Tajlandii rozkoszowałam się z Mężem przejażdżką na grzbiecie słonia, a jego właściciel chcąc być zapewne miły poczęstował mnie ów czymś…
Nie mówił po angielsku, tymbardziej polsku, więc nie dowiedziałam się jak to się je i czy jest dojrzałe. Pogryzłam, wyplułam i tyle smakowałam. Jedyne co mi przychodzi do głowy na wspomnienie tamtego smaku to… OCHYDA!
Próbowałam potem wcisnąć to tatałajstwo słoniom, ale i one zeżreć nie chciały.
Gdy już wróciliśmy do domu, okazało się że Tamaryndowiec to smaczna roślinka, trzeba tylko wiedzieć co i jak. A mój na dodatek był zapewne niedojrzały.
Papkowaty miąższ jest słodko kwaśny i można go spożywać na surowo. Robi się z niego również, bardzo popularny orzeźwiający napój.
Czarne nasiona mają delikatnie pikantny smak i jadane sa jak orzechy.
Pulpa otrzymywana z miąższu owoców wykorzystywana jest do domowego barwienia odzieży oraz dowybielania liści palowych z których wytwarza się różne przedmioty.
Tamaryndowiec jest używany również w medycynie. Najsławniejszym lekiem z tej rośliny są tzw. powidełka tamaryndowe o działaniu przeczyszczającym. Są tak bezpieczne, że można je podawać również małym dzieciom.
Gujawa ma bardzo interesującą i zawiłą historię pochodzenia. Podobno jest z Ameryki Południowej i Środkowej, a konkwistadorzy hiszpańscy, którzy okryli ją w Peru i Kolumbii, przewieźli do Europy na wybrzeże Morza Śródziemnego oraz na Wyspy Kanaryjskie, następnie przyczynili się do rozpowszechnienia jej w Afryce i na Dalekim Wschodzie.
Dzisiaj plantacje tej rośliny znajdują się głównie w Ameryce Południowej, Indiach, Hawajach, Kubie, w Afryce oraz południowych stanach USA. W niektórych krajach, zdziczała roślina jest prawdziwym utrapieniem dla rolników, a na Fidżi wydano specjalne zarządzenie tępienia jej. Małego wiecznie zielonego drzewka, które rodzi pyszne owoce!
Pyszne, również zielone owoce gujawy mają średnicę do 7 cm i kulisty, podobny do jabłka kształt. Pod zwykle gładką, pokrytą woskiem, dość grubą skórką kryje się twardy, chrupiący i bardzo soczysty miąższ. Jego kolor zależy od odmiany, może być zielony, biały, żółty, a nawet różowy.
W nowoczesnych odmianach w miąższu wyczujemy duże ilości malutkich nasion, podobnych do zdrewniałych komórek w gruszkach. W odmianach starych, nasiona są duże i bardzo liczne, co utrudnia ich spożywanie i w efekcie są odrzucane.
Smak gujawy jest bardzo dobry i zupełnie nie podobny do niczego pospolitego. Owoc ten jest słodki, lekko kwaśny, chrupiącyi bardzo pożywny.
W krajach tropikalnych najczęściej spożywa się go na surowo. Można dodać go do sałatek owocowych, a nawet wycisnąć z nich sok. Przerabia się je na kompoty, marmolady oraz jako ozdoba do deserów i innych dań.
W Tajlandii, podobnie jak inne owoce, gujawa sprzedawana jest na ulicznych straganach, już przygotowana do spożycia. Przygotowana, to znaczy obrana i pokrojona. Dostaniemy do niej plastikowy woreczek i długą wykałaczkę. Zaproponują nam również przyprawy, bo gujawę można spożywać na słodko, pikantnie oraz w wersji „raw”.
Ps. Wszystkie wrażliwe osoby przepraszam za mój portret!:D