Owoce mango chcą tańczyć tango,
awokado wprost przepada za lambadą,
znam maracuję, która rapuje
i banana, który tańczy wciąż kankana...
Tak... zdecydowanie uwielbiam owoce:)
Borówka wysoka to roślina wrzosowata znana w Polsce pod nazwą borówka amerykańska. Jest to roślina hodowlana, pochodząca z Ameryki Północnej skąd została przywieziona do Europy. Udało się tutaj wyhodować jedynie 4 spośród 450 odmian tego owocu, rosnącego na krzewie dorastającym nawet do 4 metrów.
Owoce Borówki amerykańskiej to dość duże jagody o niebieskiej lub ciemnopurpurowej barwie. W smaku, gdy dojrzałe, są bardzo słodkie, lekko kwaskowe.
Są bardzo zdrowe. Enzymy zawarte w borówkach, obniżają cholesterol i chronią przed chorobami serca, przeciwutleniacze to profilaktyka przeciwnowotworowa, a ekstrakt z borówek stasuje się powszechnie na złagodzenie objawu zmęczonych oczu.
Morele to owoce pochodzące z Azji. Dzisiaj hoduje się je na całym świecie, głównie w USA, Chinach, Argentynie, Chile i krajach śródziemnomorskich. Również w Polsce są sady morelowe, szczególnie w powiecie Tarnobrzeskim. Jesteśmy jednak wschodnią granicą zasięgu jej obszaru uprawy.
Należą do tej samej rodziny roślin co śliwki, brzoskwinie, jabłka i wiele, wiele innych smacznych i znanych owoców.
Ich owoce, to nieduże, ważące do 40 g, okrągłe pestkowce o żółtej, pomarańczowej, lekko zarumienionej, mechatej skórce. Miąższ zawsze jest żółty lub jasno pomarańczowy.
Zwykle spożywa się je na surowo, mają słodki, lekko kwaskowy smak, nie są jednak w żaden sposób charakterystyczne.
Można również ususzyć owoce, a z ich pestek robi się olej wykorzystywany w przemyśle farmaceutycznych oraz perfumiarskim.
W Chinach morele są popularne już od 4000 lat! A na ich owoce mawia się „księżyce wiernych”.
Śliwka to owoc drzewa lub krzewu o nazwie Śliwa. Jest to tak wielka rodzina, że nie będę się wgłębiać w systematykę, odmiany itp. Większości z nas nazwa ta kojarzy się z fioletowym (śliwkowym :P), owalnym, owocem z pestką i niekiedy niespodzianką. O niespodziankach napiszę później.
Owocami pod nazwą śliwka można się powszechnie zajadać w klimacie umiarkowanym, oraz ciepłej półkuli północnej. Kupić jednak można je już na całym świecie.
Pochodzi z Kaukazu i nigdy nie była spotykana w formie dzikiej. Rośnie na drzewie dorastającym do 10 metrów. Owoce są owalne. Pod cienką, śliską skórką ukrywa się zwykle zielony, żółty lub pomarańczowy, mięsisty miąższ. Serce śliwek to zdrewniałe pestki, osłonki dla nasion.
Zależnie od gatunku, śliwki mają różną wielkość, ważąc od 10 g aż do 90. Kolor skórki oraz charakterystyczna dla śliwek woskowa powłoka również jest zależna od gatunku. I tak, możemy spotkać żółte, zielone, żółto – zielone, żółto -czerwone, czerwone,fioletowo – czerwone, fioletowe, granatowe oraz brązowe owoce.
Wszystkie, gdy są dojrzałe, mają słodki, lekko żywiczny smak.
Owoce Śliwy są szeroko wykorzystywane w przetwórstwie. Najbardziej znane i chyba najpyszniejsze powidła są smażone właśnie ze śliwek.
Można przygotować z nich smaczne knedle, ciasta oraz dodać je do mięs oraz sałatek owocowych i warzywnych.
Jedno z najpopularniejszych japońskich win, produkowane jest ze śliwek, a o leżącej w ziemi śliwowicy chyba każdy słyszał, mimo że historia o zakopywaniu jej to tylko legenda.
Miało być o niespodziankach, więc czas najwyższy!
Wszyscy zajadacze śliwek, niech się mają na baczności, bo spotka ich niespodzianka jaka mnie spotkała w słoneczne, niedzielne popołudnie.
Leżałam sobie leniwie na kanapie, delektując się słodyczą dojrzałych śliwek. Od niechcenia spojrzałam na owoc który przed chwilą nadgryzłam i połknęłam, gdy oczom moim ukazała się czerwona, tłusta, wijąca się glizda! Fuuu!
Tak więc uważajcie, bo to przypadek dość częsty. Szczególnie dla wegetarian nieszczęśliwy, gdy omyłkowo zjedzą trochę mięska.
Pewnie mi przejdzie, ale na jakiś czas obraziłam się na śliwki :p
Pochodzi z Chin, chociaż istnieją pewnie źródła mówiące o jej powstaniu w Persji, stąd drugie imię - perskie jabłko.
Brzoskwinia należy do tej samej rodziny roślin co maliny, gruszki, jabłka– różowatych. Owoce rosną na drzewach lub krzewach. Posiadają kilka odmian, różniących się między sobą kolorem, kształtem oraz smakiem. Najbardziej popularną odmiana w Polsce jest brzoskwinia zwyczajna o okrągłym kształcie, pomarańczowo- żółto – czerwonej barwie oraz słodkim, lekko kwaskowym smaku. Pod omszałą cienką skórką znajdziemy żółty lub blado kremowy miąższ, a pod nim dość pokaźnych rozmiarów pestkę.
Ostatnio na polskich bazarach pokazała się brzoskwinia perska. Łatwiej będzie Wam jej szukać pod pseudonimem „UFO” lub „Rozdeptana brzoskwinia”. Te śmieszne nazwy biorą się z kształtu jaki ma ta odmiana. Owoc jest owalny,płaski i rzeczywiście wygląda jakby ktoś go przydepnął. Kolorem i fakturą skórki niczym nie różni się od dobrze nam znanej brzoskwini zwyczajnej. Smak jest jednak inny. Bardzo słodki, rozpływający się w ustach miąższ nie ma kwaśnego posmaku. Jest pyszny!
Owoce brzoskwini były czczone w starożytnych Chinach. Malunki przedstawiające ten owoc zdobiły ściany, a lud uznawał za symbol długiego życia i nieśmiertelności. Samo drzewo nie cieszyło się tak dobra popularnością, mówiono że jest przeklęte przez bogów i nikt nie śmiał go ściąć w obawie przed złem.
Pan Mieczysław Bolesław Hoffman z Częstochowy wyselekcjonował pierwszą, mrozoodporną odmianę brzoskwini. Nazwał ją „Anulka”. Brawo!
Krzew maliny to roślina wieloletnia z rodziny różowatej. Dzika forma występuje na obszarze całej Europy. W Polsce jest bardzo pospolita w stanie dzikim jak również uprawnym.
Owoce maliny to łatwo odpadające od dna kwiatowego, puszysto owłosione, zwarto osadzone pestkowce. Ich kolor jest zależny od odmiany może być różowy, czerwony, czarny, a nawet złocisto pomarańczowy.
Kupując maliny nigdy nie zastanawiałam się jaka to odmiana. Łatwo je jednak rozróżnić.
Malina właściwa – najpopularniejsza w Polsce. Posiada duże owoce o kolorze różowo- czerwonym. Bardzo słodkie.
Malina kamionka – dzika odmiana, posiada mało zwarte, czerwone owoce. Rośnie głównie w zaroślach młodych lasów mieszanych. Można jeść.
Malina moroszka – odmiana rzadko spotykana w Polsce, jest reliktem epoki lodowcowej. Powszechnie można ją spotkać na spacerze na terenach górzystych w Skandynawii i Rosji. Ma bardzo małe, czerwone owoce. Są jadalne, ale w smaku cierpkie. Myśliwi w Arktyce stosowali tę odmianę jako lekarstwo na szkorbut.
Malina moroszka jest objęta ścisła ochroną gatunkową.
Malina tekszla – roślina bardzo popularna w Skandynawii. Ma małe, ciemno czerwone owoce.
Owoce maliny, jak powszechnie wiadomo, są bardzo smaczne. Słodkie, soczyste. Można spożywać ją na surowo jak również w przetworach, sokach, dodawać do ciast, galaretek, deserów... co kto wymyśli :)
Malina to bardzo zdrowa roślina. Z owoców możemy przygotować soki, które mimo wielu procesów przetwórczych zachowują właściwości owoców. Mają szereg witamin, głównie witaminy K i C, magnez oraz mangan. Liście rośliny mają działanie moczopędne, przeciw bakteryjnie i przeciw zapalnie.
Pigwa pochodzi z obszarów Azji, dokładniej z Iranu, Turkiestanu, Azji Mniejszej, Arabii, Syberii orazAfryki Północnej.
Roślina Pigwy to nieduży krzew osiągający w dogodnych warunkach maksymalnie do 5 metrów, w polskich, mniej korzystnych do 3 metrów.
Owoce wyglądem przypominają gruszkę lub jabłko. Mają żółtą lub zielono – żółtą barwę, skórka jest pokryta woskiem. Miąższ pigwy jest jasno kremowy z usytuowanym jak w jabłku pestkami. Posiada bardzo dużo komórek kamiennych. Surowe owoce są cierpkie, bardzo aromatyczne, nie nadają się do spożycia, dlatego wykorzystywane sądo produkcji przetworów.
I tak, z tych owoców, możemy przygotować pyszne dżemy, powidła, marmolady, soki, syropy itp. Bardzo dobrze smakują w połączeniu z cytrusami np. z pomarańczą.
Owoce pigwy mają bardzo niską zawartość tłuszczy nasyconych, cholesterolu i sodu. Jest doskonałym źródłem miedzii witaminy C.
Alkoholowe nalewki z tego owocu obniżają ciśnienie, osłabiają skurcze jelit i pobudzają trawienie.
Ciekawostką jest, że nazwa popularnego owocowego smarowidła marmolady, pochodzi właśnie od pigwy. W języku portugalskim marmelo znaczy pigwa.
Lima to roślina z rodziny rutowatych. To ta sama rodzina do której należą między innymi wszystkie cytrusy oraz kumkwat. Prawdopodobnie pochodzi w Malezji, czyli z Azji.
Lima to niewielkie drzewo dorastające do 5 metrów. Na jego gałązkach, prócz smacznych owoców lub kwiatów znaleźć można również kolce. Uwaga więc, jeśli ktoś będzie chciał je zrywać.
Owoce Limy nazywamy powszechnie limonkami. Mają owalny kształt i zieloną, błyszczącą skórkę. Niektóre bardzo intensywnie pachną.
Nie należę do osób, które zdecydowałyby się jeść limonki jak pomarańcze. Owoce te są bardzo kwaśne i praktycznie nie nadają się do bezpośredniego spożycia. Polecam je jednak, jako dodatek do napoi lub sałatek owocowych.
Skórkę z limonki można zetrzeć do ciasta, sałatek owocowych ale również warzywnych. Kuchnia arabska aż roi się od przepisów gdzie wykorzystano ten owoc.
Polecam Wam użycie limonki do urozmaicenia swoich drinków. Jeden z najmodniejszych teraz ale również bardzo smaczny Mojito.
MOJITO
Składniki:
½ limonki,
kilka listków świeżej mięty,
woda gazowana,
2-3 łyżeczki cukru trzcinowego lub syropu cukrowego,
rozkruszony lód,
40 ml rumu.
Limonkę pokroić w cząstki, wrzucić razem z cukrem trzcinowym/ syropem oraz listkami mięty do szklanki i bardzo dobrze rozgnieść. Dodać rum, rozkruszony lód wsypać do ¾ wysokości szklanki, dopełnić wodą gazowaną i wymieszać.
Jako zdeklarowany abstynent pomijam czynność wlewania rumu i robię zawsze sobie soft drink. Jest bardzo orzeźwiający i pyszny. Polecam.
Arbuz jest rośliną dyniowata pochodzącą z Afryki, obecnie uprawianą w Europie, również w Polsce. Największym producentem arbuzów są Chiny.
Zaliczamy go do owoców, tymczasem jest to prawowite warzywo!
Roślina ta to pnącze, rośnie i wije się więc na ziemi. Jest jednoroczna a jej kwiaty są obcopylne co oznacza nic więcej jak to, że potrzeba jakiegos owada, by mógł wyrosnąć pyszny arbuz.
92% miąższu arbuza to woda, a swój słodki orzeźwiający smak zawdzięcza on kwasowi jabłkowemu i cytrynowemu. „Owoc” ten nie posiada w swym składzie za wiele witamin. Jest jednak bardzo zdrowy dla osób mających problemy z nerkami, gdyż jest moczopędny. Udowodniono również, że jego duże spożywanie ma dobry wpływ przy profilaktycenowotworowej.
Dobrze pamiętam smak mojego pierwszego w życiu, świadomego arbuza. Miałam 4 lata i byłam w podróży z rodzicami. Jechaliśmy do Bułgarii, a zatrzymaliśmy się w Rumunii na postój. Być może w mojej opowieści jest wiele przekłamania, opowiadam jednak obrazy widziane oczyma małego dziecka.
Czasy były wtedy takie, że w sklepach w Rumunii wiało pustką, dlatego obcokrajowi tirowcy, widząc rodzinę podróżującą samochodem wytrzeszczali oczy, szczególnia w małych miasteczkach. Dlatego chcieli z nami handlować, głównie na zasadzie wymiany. Za paczkę papierosów dostaliśmy dwa, ogromne arbuzy. Nie wyglądały jak te u nas. Były wieeeelkie i podłużne. Gdy tata kroił owoc, sok tryskał na wszystkie strony, a jego smak do dziś pamiętam. Słodki, słodki i jeszcze raz słodki. Pyszny.
Gdy teraz wybieram arbuzy w sklepie, sięgam po te wyraźnie pachnące. To gwarancja dojrzałości. A jak są dojrzałe to będą również słodkie.
Do końca życia arbuz będzie mi się kojarzył z beztroskim dzieciństwem.
Dzisiaj przedstawiam opuncję zieloną. Ten owoc jest dużo większy od bordowego, opisywanego już przeze mnie. Ma około 8 cm długości. Jego skóra jest zielona, dość gruba. Po przekrojeniu można jeść łyżeczką pomarańczowy miąższ. Jeśli ktoś się skusił na polecaną przeze mnie zielona herbatę opuncjową to wie jak smakuje owoc o którym piszę. Tak samo jak ta herbata!
O melonach, ich pochodzeniu i wystepowaniu pisałam przy okazji wpisu poświęconego Melonowi Galia. Nie ma potrzeby powtórzyć wszystkich zdobytych przeze mnie informacji. Jeśli ktoś jest zainteresowany odsyłam do wpisu o melonie Galia.
Dzisiaj opiszę Melon Casaba. Kupując go byłam pewna, że jest to melon miodowy jednak dopiero gdy zaczęłam czukać informacji o tym owocu okazało się, że jestem w błędzie. Nie tylko ja, sprzedawcy również.
Jak każdy melon, Casaba jest soczysty i bardzo orzeźwiający. W odróżnieniu od innych melonów, nie posiada zapachu, jest bezwonny. Biały, dość twardy miąższ smakuje jak słodki, świerzy, zielony ogórek.
Należy wybierać sztuki o dość twardej skórze, ale uginającej się pod naciskiem przy łodydze.
Niektórzy twierdzą, że jest mydlany, ale mi smakuje, szczególnie schłodzony.
Niestety, ale maj jest kiepskim miesiącem na owocowym targowisku. Egzotyczne owoce się skończyły, musimy poczekać na rodzime. Aby zająć sobie jakoś czas, mój kolega Traf postanowił pobawić się moimi zdjęciami. Oto jego dzieło. Bananowy wąż! Sssstraszny.
Prezentowana dziś przez mnie gruszka jest spokrewniona z popularną europejską gruszą, jednak kształtem, kolorem oraz smakiem zupełnie odmienne.
Narodziła się w 19. wieku w Belgii lub we Francji.
Występują dwie odmiany tych gruszek:
1)zielona - barwa skórki nawet po dojrzaniu owocu pozostaje taka sama, podczas gdy w odmianach innych grusz, skóra robi się żółta,
2)czerwona – barwa skórki bardzo ciemno czerwona.
Udało mi się zakupić tą drugą.
Anjou nie ma tak charakterystycznej dla gruszek długiej szyjki, swym wyglądem bardziej przypomina małe mango. Skórka owocu jest dość gruba, porowata i bardzo ciemno czerwona. Miąższ dojrzałej gruszki jest kremowo biały, soczysty, maślany i słodki. Bardzo aromatyczny.
Najlepiej smakują świeże, ale nadają się do pieczenia, smażenia oraz gotowania. Gruszki tej odmiany są często wykorzystywane do sporządzania przetworów.
D’Anjou mają mniejszą zawartośc cukrów niż inne odmiany gruszek.
MARAKUJA , pasiflora, granadilla, męczennica, passion fruit
(Passiflora edulis)
Jeden z moich ulubionych owoców.
Wzbudza wiele nieporozumień z powodu ilości posiadanych nazw. Nie jestem eksperem w dziedzinie owoców, ale trochę już wiem. Prawie zawsze kupując egzotyczne owoce w supermarkecie mam problem przy kasie.
Ostatnia rozmowa wyglądała tak:
Pani kasjerka: Co to jest?
Ja: Pasiflora, u Was pewnie marakuja.
P: To znaczy co?
J: Marakuja
Pani grzebie w swoim notesiku.
P: Nie mam takiego… zaraz, zapytam kogoś.
J: W takim razie proszę poszukać granadilli, albo pasiflory.
P: Nieee, grenadilla wygląda inaczej, jest taaaka duża i czerwona, a to to chyba granat.
W tym czasie Pani wykręca numer i prosi o pomoc inną Panią. Za chwile obie stoją nad owocem, główkują i nawzajem przekonują, po czym pytają ile to kosztowało i finalnie marakuja zostaje mi sprzedana jako granat. A co mi tam, może być i granat!
Wracając do przedmiotu mojego dzisiejszego wpisu.
Marakuja pochodzi z Australii. Obecnie jest hodowana również w Afryce Południowej, na Sri Lance, Wybrzeżu Kości Słoniowej oraz w Ameryce Południowej, szczególnie w Brazylii.
Owoc ma owalny lub okrągły kształt i twardą skórę. Trzymając go w dłoni ma się wrażenie, że niczym wydmuszka, jest pusty w środku. . Dobrze dojrzały, ma stary wygląd, ale skóra nadal pozostaje twarda. Kolor marakui zależnie od pochodzenia, może być pomarańczowy do brązowego lub fioletowy. Im więcej brązowych plam, tym owoc jest lepszy. Dopuszczalne są nawet ślady pleśni na skórce.
Po przekrojeniu owoców możemy się trochę zdziwić. Część jadalna to nasiona wraz z osnówką, które wyglądem przypominają gluty. Są jednak bardzo smaczne. Słodkie, lekko kwaskowe, bardzo aromatyczne. Koniecznie trzeba spróbować.
Marakuję można jeść na surowo, łyżeczką po przekrojeniu. Świetnie smakuje w sałatce owocowej, ale można wykorzystać ją również do nadziewania mięs. Nadaje się na przetwory i soki.
Owoc męczennicy jest bogaty w witaminy C i A, jak również potas i żelazo.
Swoją nazwę zawdzięcza wyglądowi, który hiszpańskim misjonarzom przypominał ciernie i gwoździe, narzędzia męki Chrystusa. Passio oznacza cierpienie, a flos to kwiat.
Inna nazwa tj. granadilla w języku hiszpańskim oznacza mały granat. To już teraz wiem, skąd ten granat na moim paragonie.
Bananów część dalsza. Kwiecień to chyba prawdziwy wysyp bananów w polskich sklepach, co rozglądam się za nowymi owocami to widzę nowe banany.
Dziś opiszę banany czerwone. Wyglądem przypominają banany z Madagaskaru które już opisywałam, ale w smaku są zupełnie inne. Właściwie to smakują jak zwykły, żółty banan. Inna jest natomiast konsystencja miąższu. U zwykłego dojrzałego banana miąższ jest raczej zwarty, sprężysty. Chętnie napisałabym, że twardy, jednak to zależy w jakim stadium dojrzałości spożywa się dany banan. Napiszę więc, że jest zwarty. Miąższ czerwonego banana jest puszysty jak mus. Jakby między strzępami owocu były bąbelki powietrza.
Jej, prawdziwy urodzaj na banany zapanował na moim blogu. Dzisiaj przedstawiam mini banany. Nie jest to oczywiście ich nazwa, nadałam im takie imię na swoje potrzeby.
Te bananki kupiłam na bazarku na ul. Polnej. Pełno tam egzotycznych owoców, jednak ceny odstraszają. Ale czego się nie robi dla swojego hobby?!
Wyglądem przypominają zwykłe banany, są jednak dużo mniejsze. Ich długość to około 6cm. Pod cienką skórką, kryje się trochę delikatniejszy, bardzo słodki miąższ. Ich egzotyczna nazwa to bananowe jabłka, sugerująca, że smakiem przypominają jabłka. Ja tego aromatu nie wyczułam.
Dzisiaj przeczytałam, że DNA banana ma więcej wspólnego z DNA ludzkim, niż DNA morskich zwierząt od których pochodzimy. Ciekawe!
Udało mi się zakupić na polskim bazarku zielony banan warzywny. Jakaż to była radość. Tyle o nich czytałam,ach! Mimo, że to teoretycznie warzywo postanowiłam opisać go na swoim blogu, bo przecież banan to banan, owoc i basta!
Banany warzywne nie są rozpowszechnione w Europie. W krajach tropikalnych są podstawą diety, tak samo jak w kuchni polskiej ziemniaki. Można je smażyć, piec lub gotować.
Ja swojego ugotowałam.
Dziwnie je się banan, który nie dość że został ugotowany, po rozgnieceniu wygląda jak ziemniaki to na dodatek smakuje kukurydzą. Mnie nie smakował. Następnym razem spróbuję usmażyć to warzywo – owoc.
Przy zakupie tych warzyw, należy wybierać zielone, twarde sztuki. Mogą posiadać brązowe plamki oraz bruzdy, jednak zczerniałe, miękkie i pokryte pleśnią nie nadają się do jedzenia.